Maria Magdalena w bólu i rozpaczy stoi przed grobem i płacze. W poczuciu bezsensu nie widzi już dla siebie przyszłości. Wraz z Jezusem, któremu towarzyszyła w ziemskiej wędrówce, odeszły od niej wszelkie nadzieje i pragnienia. Pozostał tylko ten płacz wyciskający łzy samotności i lęku przed przyszłością. Jakże wielkie jest jej zdumienie, gdy zamiast ciała Jezusa widzi dwóch aniołów w bieli. Ich pytanie: Czemu płaczesz? wprowadza iskierkę nadziei. Jej odpowiedź jest pełna bezradności i ludzkiej niemocy: Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono (J 20, 13). W takim momencie przychodzi do niej Zmartwychwstały. Rozpoczyna z nią dialog, pytając o przyczynę jej płaczu. Maria Magdalena przybyła do grobu, aby odszukać martwe ciało Mistrza, tymczasem to On ją znajduje i wyprowadza z grobu śmierci duchowej. W Jego pytaniu widoczna jest wrażliwość o los swojej uczennicy. 
Choć Maria nie potrafi Go od razu rozpoznać, myląc Go z ogrodnikiem, to jednak zaczyna czuć w Jego spojrzeniu delikatny powiew wiatru i Bożą obecność. Nagle słyszy swoje imię. W tym brzmieniu wypowiadanym z taką czułością i troską powraca nadzieja i sens. Maria ociera łzy i podnosi oczy ku Nieznajomemu, a tak Bliskiemu, wypowiadając słowa Rabbuni – mój Mistrzu. Rozpoznaje w rozmówcy Umiłowanego, który zwyciężył śmierć, aby przynieść życie całemu światu. W jej oczach widać iskierki nadziei a na jej ustach jasny uśmiech. Patrzy głęboko w oczy Mistrza z Nazaretu, widząc w nich wieczność, niebo i zbawienie. W tym momencie bezsens i beznadzieja znikają, a pojawia się nowy impuls życia i głęboki sens wszelkiego działania. Maria Magdalena wstaje ze swego duchowego grobu i pragnie zatrzymać ten moment. Chce wołać jak uczniowie na Górze Przemienienia: Panie, dobrze, że tu jesteśmy (Mt 17, 4). Chce zatrzymać Mistrza, aby już nigdy Go nie stracić. On jednak musi iść dalej, aby realizować Boży plan zbawienia. On musi iść, aby zjednoczony w Ojcu i Duchu Świętym ubogim nieść dobrą nowinę; więźniom głosić wolność; niewidomym przejrzenie; smutnym radość; upadłym łaskę miłosierdzia, a zmarłym nowe życie. Maria Magdalena przemieniona i pełna radości odchodzi od grobu Mistrza, aby świadczyć o mocy Miłości, która zdolna jest zwyciężyć mroki śmierci.
Wraz z Marią Magdaleną jesteśmy zachęceni, aby powstawać z pustki i bezsensu do życia twórczego i pełnego dynamizmu. Zmartwychwstały Pan pragnie wyciągnąć nas z naszych grobów, abyśmy z radością szli drogą świętości. Czy w trudnych sytuacjach naszego życia potrafimy wśród zgiełku świata usłyszeć nasze imię wypowiadane z miłością przez Jezusa? Czy potrafimy dzielić się jak Maria Magdalena tym, że widzieliśmy Pana przychodzącego do nas w codziennych sprawach naszego życia?
Ks. Mirosław S. Wróbel