Po święcie Paschy apostołowie nie rozeszli się do swych domów. Pozostali w Jerozolimie, nie wiedząc, co powinni zrobić po stracie swego Pana. Gdy byli wszyscy razem w Wieczerniku, Jezus zupełnie nieoczekiwanie ukazał się im, aby im udowodnić, że żyje.
Czytając cały rozdział 24 Ewangelii według św. Łukasza, można zauważyć jeden dziwny wątek. Gdy kobiety opowiadały apostołom o odkryciu pustego grobu oraz o spotkaniu z mężczyznami w lśniących szatach, oni przyjęli te opowieści jako niedorzeczne (w. 11). Potem sam Piotr udał się do grobu Jezusa, przekonał się, że jest pusty, i zdziwił się tym, co zobaczył (w. 12b), choć przecież Jezus wcześniej kilkakrotnie zapowiadał swe zmartwychwstanie (Łk 9, 22. 44-45; 18, 31-34). Również gdy Jezus stanął przed apostołami w Wieczerniku, oni patrzyli na Niego ze strachem i trwogą (Łk 24, 27). Nawet gdy polecił im Go dotknąć, z radości wciąż jeszcze nie byli w stanie uwierzyć, że to, co widzą, jest prawdą (w. 41). W jakimś stopniu uspokoili się dopiero wtedy, gdy Jezus na ich oczach spożył kawałek pieczonej ryby i udowodnił, że nie jest duchem ani przywidzeniem. Wszystkie te fakty mogą świadczyć o niedowiarstwie apostołów, ale są też ważnym dowodem tego, że Jezus naprawdę zmartwychwstał. Apostołowie bowiem nie przyjęli informacji o zmartwychwstaniu Chrystusa bezkrytycznie i na podstawie samych tylko pogłosek. Nie byli oni podatni na halucynacje i niedorzeczne mrzonki. Co więcej, potrzebowali bardzo mocnych i poważnych dowodów tego, że ich Pan rzeczywiście żyje oraz że powstał z martwych w ciele rzeczywistym, a nie eterycznym albo jako jakieś widmo. Istotnym dowodem tego jest fakt, że na rękach, nogach i w boku Jezusa zmartwychwstałego na zawsze utrwaliły się rany, które świadczą o Jego męce krzyżowej. Jezus pokazuje apostołom autentyczne ślady po gwoździach i włóczni (Łk 24, 40; J 20, 20), aby ich zapewnić, że przeszedł przez bramy śmierci i powrócił do nich jako zwycięski Pan, a tym samym wypełnił swą misję zbawczą, zamierzoną przez Jego Ojca.
Dzięki temu, że apostołowie na własne oczy oglądali zmartwychwstałego Jezusa, mogli później stać się autentycznymi świadkami Jego zmartwychwstania i z pełnym przekonaniem głosić, że to właśnie On jest oczekiwanym przez ludzkość Mesjaszem i Zbawicielem. Po Jego aresztowaniu w Ogrodzie Oliwnym uciekli ze strachu, a gdy po Jego śmierci na krzyżu ponownie zebrali się w Wieczerniku, zamykali drzwi na klucz z obawy przed Żydami (zob. J 20, 19). Kiedy natomiast przekonali się, że On powstał z martwych, i gdy zostali napełnieni mocą Ducha Świętego, byli gotowi nawet cierpieć i umrzeć za swego Pana.
Ks. Franciszek Mickiewicz