Piotr i Jan zostali zatrzymani i postawieni przed Sanhedrynem, po tym jak Piotr dokonał cudu uzdrowienia człowieka chromego od urodzenia, który leżał przy Pięknej Bramie jerozolimskiej świątyni, i przemówieniu, które wygłosił wkrótce po tym do Żydów w krużganku. Podczas przesłuchania Piotr napełniony Duchem Świętym (Dz 4, 8) wykazał niedorzeczność zatrzymania Jego i Jana (Dz 4, 9: z powodu dobrodziejstwa, dzięki któremu chory człowiek odzyskał zdrowie), wyjaśnił, że uzdrowienie zostało dokonane w imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka (Dz 4, 10) i podkreślił, że jedynym dawcą zbawienia jest Jezus.
Przesłuchujący apostołów przełożeni, starsi i uczeni dziwią się i są wręcz zakłopotani, że Piotr i Jan z taką odwagą występują przed Sanhedrynem, tym bardziej że są oni – jak się dowiedzieli – ludźmi nieuczonymi i prostymi (Dz 4, 13). Można tu wspomnieć słowa Jezusa skierowane do Ojca: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom (Łk 10, 21) oraz Jego obietnicę: Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić (Łk 21,15). Członkowie Sanhedrynu nie mają argumentów przeciw mocy imienia Jezus, z Piotrem i Janem podczas przesłuchania stoi uzdrowiony człowiek (w. 14). Każą wyprowadzić apostołów, naradzają się między sobą, ustalają strategię dalszego działania. Nie mogą jednak zaprzeczyć faktowi cudownego uzdrowienia, o którym z pewnością wiedzą już wszyscy mieszkańcy Jerozolimy. Pozostaje im tylko wydać policyjny zakaz – zabronić apostołom pod groźbą surowej kary przemawiać w imię Jezusa Chrystusa, aby wieść o Jego zmartwychwstaniu nie rozchodziła się po całym kraju. Przywołują Piotra i Jana i ogłaszają im swoją decyzję – mają zakaz w ogóle przemawiać i nauczać w imię Jezusa (w. 18).
Dwaj apostołowie sprzeciwiają się postanowieniu Sanhedrynu, nie mogą nie wypełniać powierzonego im zadania: my nie możemy nie mówić tego, co widzieliśmy i słyszeliśmy (w. 19; por. 1 Kor 9, 16). Wzywają też członków Sanhedrynu, aby sami rozsądzili, czy słuszne jest w oczach Bożych bardziej słuchać was niż Boga? (w. 19). Tymi słowami zasiadający w Sanhedrynie zostali sami zepchnięci do roli sędziów przeciw sobie. Mogli tylko ponowić swoje groźby. Nie znaleźli żadnych zarzutów, aby wymierzyć karę apostołom i uwolnili ich, bojąc się reakcji ludu, który wielbił Boga z powodu cudu uzdrowionego przez Piotra chromego od urodzenia człowieka. Czy bardziej słucham Boga czy ludzi? Czy potrafię przed innymi opowiedzieć się za tym, co Boże, czy może bardziej przytakuję temu, co ludzkie?
Ks. Andrzej Jacek Najda