Bóg jest dobrym i kochającym Ojcem. Najpierw dla swojego Syna Jezusa Chrystusa, a następnie i w stosunku do nas wszystkich jako chrześcijan. Jego ojcowska miłość i wielkie miłosierdzie stało się najbardziej widoczne właśnie w zmartwychwstaniu Jezusa. Dał wtedy swemu Synowi nowe życie po śmierci krzyżowej i ten swój dar rozciągnął w pewien sposób także i na nas. Przez zmartwychwstanie odrodził bowiem nas wszystkich do nowego życia. Oznacza to, że jako chrześcijanie otrzymaliśmy od naszego Ojca w niebie zupełnie nowe życie, które zobowiązuje nas do całkowitej przemiany moralnej tak, jakbyśmy na nowo się narodzili.
To nowe życie nie jest do pogodzenia z grzesznymi nawykami i przyzwyczajeniami. Powinno ono być wypełnione chrześcijańską nadzieją i optymizmem. Nadzieja natomiast kieruje nasze pragnienia na wspaniałe dziedzictwo, jakie oczekuje na nas w niebiańskiej Ojczyźnie. Mamy je zagwarantowane jako przybrane dzieci Ojca, a jest ono wspaniałe i niezniszczalne. Nigdy nie straci na wartości jak pieniądze czy inne fortuny, które szybko przemijają. Osiągniemy je w zbawieniu, które stanie się naszym udziałem na końcu czasów, ale już teraz Bóg strzeże nas swoją mocą, abyśmy je kiedyś wzięli w posiadanie. Na tym polega rola zmartwychwstania Chrystusa w życiu każdego z nas. Dzięki niemu otrzymujemy od Boga, naszego Ojca, żywą nadzieję i gwarancję zbawienia.
Dlatego winniśmy się cieszyć nadzieją, której gwarantem jest sam Bóg przez zmartwychwstanie Jezusa. Nawet jeśli musimy znosić w życiu różne przykrości i przeciwności, chrześcijańska radość winna opromieniać całe nasze życie. Również wtedy, gdy cierpimy na skutek niezrozumienia ze strony innych. Przykrości przeżywane w duchu chrześcijańskiej nadziei wydoskonalają tylko naszą wiarę, która jest prawdziwym skarbem, cenniejszym nawet od srebra i złota.
Wiara jest jakby mocą samego Boga, który pozwala przezwyciężyć wszelkie przeciwności na drodze do Niego. Dzięki żywej wierze Bóg strzeże nas nieustannie, abyśmy doszli do obiecanego nam zbawienia. Ukierunkowuje nas na Jezusa, którego wprawdzie nie widzimy, lecz otaczamy wielką miłością. Ona doprowadzi nas do osiągnięcia ostatecznego szczęścia, gdy ujrzymy Go w chwale, która stanie się także naszym udziałem.

Ks. Stanisław Hałas