Wstęp

Ewangelia według św. Mateusza jest pierwszą z czterech Ewangelii. Już ta wzmianka wskazuje na znaczenie, jakim cieszyła się ona wśród pierwszych chrześcijan. Nie tylko jest najdłuższą spośród tych czterech ksiąg, ale przede wszystkim w najszerszy sposób opisuje życie i działalność Jezusa, począwszy od Jego narodzin aż po Zmartwychwstanie.

Ewangelia, która została napisana prawdopodobnie pod koniec lat 80 pierwszego stulecia z przeznaczeniem dla chrześcijan mieszkających w Antiochii, odzwierciedla skomplikowaną i zróżnicowaną sytuację wspólnoty syryjsko-palestyńskiej. Zdominowana przez szkoły rabinackie była przez wiele lat karmiona doświadczeniem chrześcijańskim, a kiedy nastąpił rozłam ze światem judaistycznym, musiała otworzyć się na misję skierowaną do pogan. W tym znaczeniu Mateusz, chociaż zasadniczo głosi tę samą Ewangelię, co Marek, Łukasz i Jan, podkreśla niektóre aspekty życia i nauczania Jezusa, które bardziej odpowiadały sytuacji wspólnoty, do której kierował on swoje przesłanie. Te uszczegółowienia nie umniejszają w niczym jedności i wiarygodności wszystkich Ewangelii. Jest wręcz przeciwnie, podkreślają ich naturę jako tekstów żywych. Możemy wyróżnić trzy aspekty, które wpłynęły na końcową redakcję tej księgi.

1. Powszechnie uznaje się, że Mateusz, pisząc swoją Ewangelię wśród Żydów i przede wszystkim dla nich, chciał nade wszystko utwierdzić ich w nowej wierze i zapobiec nieustannym atakom ze strony własnych rodaków. Jednak nie zabiegał wcale o to, aby oddzielić chrześcijaństwo od judaizmu, ale aby raczej ukazać łączące je ogniwo: w osobie i dziele Jezusa wypełniły się bowiem wszystkie Pisma. Mateusz stale odwołuje się do cytatów ze Starego Testamentu, aby udowodnić, że Prawo i Prorocy wypełniło się właśnie w Jezusie.

Widoczna jest w tej Ewangelii również troska o sytuację wewnętrzną we wspólnocie. Mateusz wyczuwa duszpasterską konieczność budowania wspólnoty na solidnym fundamencie Ewangelii, a nie na jakiejkolwiek innej podstawie. Większą uwagę niż pozostali Ewangeliści skupia na posłudze władzy i życiu braterskim. Jego wspólnota składa się prawdopodobnie z bardzo ubogich ludzi, chociaż nie brakuje w niej także wyróżniających się postaci. Stąd wynika nacisk kładziony przez Ewangelistę na tzw. familia Dei (‘Bożą rodzinę’), w której wszyscy stają się braćmi i pomagają szczególnie najbiedniejszym i najsłabszym, aby nie było żadnych różnic pomiędzy dziećmi tego samego Boga.

Trzecią cechą charakterystyczną tej Ewangelii jest zawarty w niej zapał misyjny. Obecność chrześcijan nawróconych z pogaństwa oraz szerokich horyzontów i możliwości rozprzestrzeniania się nowej religii sprawiają, że Ewangelista umieszcza w swoim dziele liczne odniesienia, które jeszcze za życia Jezusa przyczyniają się do „wykraczania poza granice” świata judejskiego Jego przesłania: pomyślmy jedynie o wizycie trzech Magów ze Wschodu oraz o słuchaczach Jezusa pochodzących z Dekapolu.

Autor podzielił swoją Ewangelię na siedem części, więc można powiedzieć, że składa się ona z siedmiu małych książeczek, z których każda posiada swoją niezależną strukturę. Moglibyśmy zatem przedstawić następujący schemat tej księgi:

A. dzieciństwo Jezusa (rozdz. 1 – 2);
B. początek publicznej działalności (rozdz. 3 – 7);
C. mowa misyjna (rozdz. 8 – 10);
D. nauczanie w przypowieściach (rozdz. 11 – 13, 52);
E. nauka na temat wspólnoty (rozdz. 13, 53 – 18, 35);
F. starcie z faryzeuszami (rozdz. 19 – 25);
G. Męka, Śmierć i Zmartwychwstanie (rozdz. 26 – 28).

2.Prezentowane poniżej rozważania, chociaż nie obejmują wszystkich perykop Ewangelii według św. Mateusza, starają się nawiązać do wydarzeń opisanych we wszystkich siedmiu częściach. Skromnym, ale jednocześnie ambitnym zamierzeniem Autora jest próba odczytania Ewangelii w naszym życiu, nawiązanie do problemów, z którymi każdy z nas się boryka.

W jego przypadku mamy do czynienia z całkowicie odmienną sytuacją: nasze życiowe sytuacje, niekiedy bardzo skomplikowane, a niekiedy całkiem banalne, mogą zostać odczytane i wyjaśnione w świetle kart ewangelicznych.

Jest to Ewangelia, którą czyta się sercem i umysłem osoby głęboko wierzącej, przekonanej, że słowa te zwrócone są do wszystkich bez wyjątku, a nie jedynie do tych, którzy przynależą do kręgu chrześcijan. W tym znaczeniu jest Ewangelią zarówno dla tych, którzy stoją blisko, jak i dla tych, którzy są w oddaleniu, którzy żywią jeszcze jakieś wspomnienia z dzieciństwa i teraz odkrywają inne oblicza tej rzeczywistości, w którą wierzyli za młodu. Ewangelia ta przeznaczona jest także dla tych, którzy uczynili z niej nieodłączny punkt odniesienia dla całego swojego życia, nawet jeśli potem wiele innych spraw zaczyna pochłaniać ich uwagę i zaprzątać myśli. Lektura tej książki nie wymaga poświęcenia wielu godzin całkowitego wyłączenia się ze świata. Ci, którzy nie mają dużo wolnego czasu, mogą każdego dnia poświęcić kilka minut, aby móc odkryć wartość tych rzeczy, które naprawdę mają jakieś znaczenie w naszym życiu, mogą dostrzec znaczenie tych spraw, które rzeczywiście są najważniejsze.

3. Tak, to prawda, że Ewangelia jest słowem napisanym wiele wieków temu, ale mimo to nadal jest słowem ciągle młodym, nowym. Potwierdza to sam Ewangelista, kiedy pisze, że „każdy nauczyciel Pisma, gdy staje się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do gospodarza domu, który ze swego skarbca wyjmuje to, co nowe i stare” (Mt 13, 52). Być może Mateusz nawiązywał tym samym do samego siebie i do pokusy zadowolenia się jedynie tym, co posiadał, i tym, o czym już wiedział. Ewangelia jest rzeczywiście tym starym skarbcem, z którego każdego dnia można wydobywać rzeczy nowe.

Problemem może okazać się jedynie znalezienie sposobu, w jaki należy ją czytać. Powracają mi na myśl słowa pewnego dziewiętnastowiecznego mędrca, które z pewnością mogą pomóc w lekturze tych krótkich i zwięzłych komentarzy. Osobie, która pytała go, jak należy czytać Pismo Święte, ów mędrzec odpowiedział, że należy przybliżyć się do nich tak, jak ktoś, kto chciałby na nowo rozpalić płomień tlący się jeszcze w piecu. Nie wystarczy jeden raz mocno dmuchnąć na popiół. Wtedy tylko gęsta chmura może się wznieść wysoko i oślepić nas, a płomień i tak nie rozpali się na nowo. Konieczny jest długi i delikatny podmuch. Tak samo jest z lekturą tej książki: ma ona stać się takim długim i delikatnym podmuchem. To sam Duch Święty będzie tym tchnieniem, które zwiąże słowa Ewangelii z naszym życiem, w sposób i w czasie, na które nie będziemy mieli żadnego wpływu i nad którymi przede wszystkim nie będziemy panować.

 

bp Vincenzo Paglia

EWANGELIA
NA KAŻDY DZIEŃ

Rozważania
na temat czterech Ewangelii